Historia bez końca?

Kolekcjonerzy komiksów z całego świata cieszą oko widokiem dziesiątek lub setek tomów tej samej serii, powoli rozsadzających przeznaczoną na nie półkę. Zaznaczę jeszcze raz: **tej samej serii.** No właśnie. Powiedzmy, że jakiś komiks zaczął pojawiać się w 2002 roku i pojawia się do dziś np. co miesiąc. Komiks zawiera tych samych bohaterów, mieszkających często w tych samych domach i żyjących w tym samym otoczeniu. Tymczasem co piąty numer, jedna z postaci obchodzi urodziny, a w okolicach grudnia pojawia się numer gwiazdkowy, a na wiosnę wielkanocny. Czyli mamy upływ lat, których minęło już bardzo wiele od pierwszego numeru. Tymczasem „ten mały” nadal jest tym małym, „ten bobas” nadal jest tym bobasem, itp. Itd. Pojawia się więc problem: Są serie, które można pisać w nieskończoność, ponieważ pomysłów na ich fabułę nigdy nie zabraknie. Ale w takiej sytuacji wszystko będzie identyczne mimo upływu czasu. Jeżeli jednak ma nie być, często robi się reboot z nowymi postaciami, usuwa się stare, wprowadza nowe i ostatecznie okazuje się, że wizerunek serii został nieodwracalnie splamiony na niekorzyść fanów, często przez jeden element albo przez ich grupę, która potrafi zniszczyć styl. No i co? Możemy umieścić komiks w realiach tego świata i pisać go cały czas z tymi samymi elementami. Jednak gdzie tutaj właściwe realia? A jeśli nie, pozostaje ryzykować z nowym początkiem. Ostatecznie rzecz biorąc, nie da się jednoznacznie określić co robić w takiej sytuacji. **Pamiętajmy jednak, że to jedynie komiks, a zmiany i tak same z siebie kiedyś się w nim pojawią.**

TwórcaKomiksowy567

Opublikowane: 8 mies. temu

Komentarze

Zaloguj się, aby dodawać komentarze